poniedziałek, 15 lipca 2013

Kurde mola gdzie dzieci uczą się przekleństw ?


Zawsze uważałam, że tłumaczenie rodziców, że dziecko nauczyło się kląć poza domem jest, co tu dużo mówić marną wymówką.
Przecież te małe latające szkraby, które a to nie wymawiają literki "k" mówiąc coś w stylu "tocham totta"*, gestykulując jak rodzice, grożąc tak samo palcem uczą się wszystkiego w domu.
Tak myślałam, do czasu, kiedy to Tija zaczęła w niektórych sytuacjach mówić "kurde mola".(nie mol tylko mola)
Z przedszkolem miała styczność, ale to trzy spotkania po pół godziny co by się oswoić z nim. I do tego tyle zabawek, że każde sobie coś wybrało i mało co go obchodziło inne dziecko.
Przed blokiem - starsze koleżanki, ale raczej nie używają słów "kurde mol".
Kontaktów z innymi dziećmi brak, bo na trawnikach rządzą "kurde mola psie kupy" (to już zacytowana Tija). Więc dzieci po trawnikach nie biegają.
Tak więc pozostaje dom. Okazuje się, że nikt, a to nikt, tak nie mówi.
Jednak gdzieś na ulicy musiała to złapać, a może w Smerfach. Może u Dziadków? ;)

Po pewnym czasie zły nauczyciel się znajduje. Zmęczony Tatuś nie raz strofuje "Kurde mol, znowu porysowałaś po ścianie".


Trzeba coś z tym zrobić.
-Tija nie mówi się kurde mola tylko kurza łapa.
-Kurza łapa? - pyta z niedowierzaniem Tija.
-Tak. Kurza łapa.


Mija parę minut i słyszę kurde łapa.






*kocham kotka

środa, 19 czerwca 2013

Niemowlak w podróży - nie dla wszystkich rodziców


Niedawno umieściłam tutaj kawałek relacji z wyjazdu rowerowego rodziców z Lenką - niemowlakiem. Tutaj

Wczoraj dostałam link do relacji z wyjazdu totalnie zakręconego jak dla mnie. Wyjazd rodziców podróżników,  również z Lenką - niemowlakiem na Kaukaz Północny i Południowy.

Te Lenki to chyba są skazane na podróże ...


"Czy stając się rodzicami jesteśmy skazani na podróżowanie przez najbliższe 5 lat nad Bałtyk lub ewentualnie do luksusowych kurortów nad Morzem Śródziemnym? Bo przecież dziecko potrzebuje codziennej kąpieli, ciepłej wody, ustalonego rytmu dnia, swojego pokoju i zabawek? Zapewne są i takie dzieci, czasami odnoszę jednak wrażenie, że w większości przypadków najwięcej ograniczeń istnieje w głowach rodziców.... To oczywiście pogląd czysto subiektywny, nieco oceniający i kontrowersyjny. Celowo - mam bowiem ogromną świadomość, krytyki jaka posypała się pod naszym adresem za "męczenie dziecka", egoizm itp. itd."

Źródło i więcej kliknij

Ciągle czytam ...

czwartek, 13 czerwca 2013

Psy do 20 kg nie gryzą?

Dzisiaj stoję sobie w kolejce na malutkim targowisku. Kupuję truskawki. Niania jak przystało w wózku, a Tija postanawia pogłaskać pieska pani, która stoi  obok.
Piesek to ten z tych co można pomylić z innym zwierzęciem, od ziemi jakieś 20 cm i kokardki zawiązane na główce. Dla mnie bardziej żywa maskotka niż pies.

Pani z kolejki do Tiji: " on może ugryźć". To jest niebywale nowość, bo zazwyczaj słyszę: "proszę się nie bać on nic nie zrobi". 
A do mnie pani kieruje słowa "dzieci trzeba pilnować".

Słuszna uwaga, fakt. Ciężko jednak w niektórych sytuacjach, kiedy odbiera się towar a w drugiej ręce trzyma jeszcze portfel. Odpowiadam pani, że zgodnie z prawem pieski muszą mieć kaganiec.
Na co ta pani, że jeżeli powołujemy się na prawo to te powyżej 20 kg.

Nie wiem jak jest w prawie, wiem, że wkurzają mnie te psy co latają luzem po chodnikach na których znajdują się dzieci.
Wiem, że im mniejszy pies tym bardziej nieobliczalny. A na pewno wie o tym moja łydka.

Ale jak to jest -po czasie chciałabym się zapytać - takie psy do 20 kg (wg tej pani) nie mają odruchu, że jak im ktoś na ogon nadepnie to ugryzie, a w najlepszym przypadku wytrzeszczy zęby?

A teraz pytanie? Jak jest w prawie? Trzeba te kagańce mieć?
Trzeba po psach sprzątać?
Trzeba dzieci pilnować? :)

Trzeba truskawki jeść - 5 zł za kilogram :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Prawa autorskie

Zdjęcia i teksty, o ile nie zaznaczyłam, że jest inaczej, są mojego autorstwa i podlegają prawu autorskiemu. Zanim skopiujesz - zapytaj.